W przeddzień 70 rocznicy śmierci majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” w Szkole Podstawowej im. Wandy i Henryka Ossowskich w Kunicach koło Opoczna (gmina Sławno), odbyła się uroczystość upamiętniająca ostatni walczący oddział Wojska Polskiego w czasie II wojny światowej. Miejsce wybrano nie przypadkowo – od ośmiu lat Szkoła nosi imię Henryka „Dołęgi” Ossowskiego i jego siostry, pielęgniarki i łączniczki AK, Wandy. „Dołęga” był adiutantem majora Hubala. Obydwoje urodzili się właśnie w Kunicach i wyrośli na Ziemi Opoczyńskiej. Co roku Szkoła obchodzi uroczyście Dzień swoich Patronów, przypominając uczniom wspólne Im i nam wartości. Tym razem, postanowiła zrobić to inaczej niż zwykle.
W piątek 23 kwietnia 2010 r. przed uczniami z okolicznych gmin, dyrekcją i rodziną Patronów, na trawiastym boisku z wieżą kościoła w tle, ukazał się widok nietypowy: promienie wiosennego słońca odbijały się w szablach nadjeżdżających w szyku ułanów. Byli to pochodzący z okolic jeźdźcy oraz zawodowi żołnierze kompanii reprezentacyjnej WP, którzy kultywują historię Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, tzw. Hubalczyków. Przywołują pamięć o Ich dokonaniach, tworząc idealną replikę Oddziału. W swoich szeregach, tak jak i Hubalczycy, mają jedną kobietę: na wzór Marianny „Tereski” Cel. Noszą wierne kopie mundurów z epoki szytych ze specjalnej wełny, oficerki, emblematy, nawet guziki. Te ostatnie, po dziadkach, niektórzy mają oryginalne. Ich broń – szable, lance, karabiny, akcesoria takie jak lornetki, manierki, koce czy szpadle, są wiernymi kopiami oryginałów i noszone są przez współczesnych ułanów dokładnie tak, jak nosili je żołnierze w 1940 roku. Nawet siodła, ogłowia i ozdoby koni są wiernymi odbiciami oryginałów.
Niewielki oddział, który przyjechał do Kunic, dał pokaz wspaniałej jazdy ułańskiej, skoków przez przeszkody, obchodzenia się z bronią i galopu w szyku. Wreszcie dwóch ułanów zaprezentowało niemalże kaskaderskie umiejętności przydatne kiedyś w walce, takie jak położenie konia wraz z jeźdźcem czy stawanie na siodle. Gościnnie i uroczyście przyjęci przez uczniów i dyrekcję, odwiedzili także szkolną Izbę Pamięci, w której można znaleźć m.in. oryginalny, ofiarowany przez rodzinę, mundur adiutanta „Dołęgi”. Ich obecność w kunickiej Szkole była jednym z wielu przystanków w 3-dniowej, ponad 120 km wędrówce szlakiem działalności majora Henryka Dobrzańskiego i jego Oddziału.
Historia działalności pierwszego polskiego Partyzanta, opisana w wielu książkach i filmach, została brutalnie przerwana 30 kwietnia 1940 roku pod wsią Anielin niedaleko Opoczna. Zaskoczeni przez niemieckie wojsko żołnierze zostali zaatakowani, a Henryk Dobrzański zginął na koniu Demonie, ostrzelany serią z karabinu maszynowego. W archiwach zachowało się jego pośmiertne zdjęcie, ale ciała nigdy nie odnaleziono.
Firma Ceramika „Paradyż” wyprodukowała unikalne, przygotowane dla upamiętnienia tego wyjątkowego dnia i rajdu konnego, kafelki z wizerunkiem kawalerzysty. 86-letni płk Zach, który jako chłopiec opiekował się Hubalowym Demonem, ofiarował Szkole własnoręcznie namalowany wizerunek konia – żołnierza. A ułani pojechali dalej drogą majora Dobrzańskiego…
Monika Strojny